Aktualności

Nowatorska operacja w Klinice Neurochirurgii USK w Białymstoku

opublikował: 27-03-2014 22:03:50

 

Nowatorska operacja w klinice
Białostockim lekarzom udało się endoskopowo usunąć odłamek kuli śrutowej, jaki utkwił w oczodole  postrzelonego mężczyzny. Nowatorska operacja trwała kilka godzin . Tego zabiegu nie chciał się podjąć nikt inny w Polsce. Postrzelony 34-latek to mieszkaniec Ukrainy, który został ranny w prawe oko miesiąc temu, podczas starć na kijowskim Majdanie. Był leczony w dwóch warszawskich szpitalach i nie zgodził się na usunięcie gałki ocznej wraz z odłamkami, które utkwiły pomiędzy okiem, a mózgiem. Dzięki białostockim lekarzom, udało się zachować tę uszkodzoną gałkę oczną. 
Dr Tomasz Łysoń z Kliniki Neurochirurgii i dr Andrzej Sieśkiewicz z Kliniki Otolaryngologii od lat wspólnie wykonują endoskopowe zabiegi w obrębie głowy, w tym oczodołu. 
- Robimy różnego typu operacje endoskopowe, nieraz unikalne w skali światowej – mówi dr Tomasz Łysoń. - Większość zabiegów wykonywana jest przez nos. Wyjmowaliśmy już różne ciała obce z oczodołu, dlatego, gdy krajowy konsultant ds. okulistyki, prof. Szaflik, zapytał, czy podejmiemy się i tego zabiegu, zgodziliśmy się.
Operacja postrzelonego mężczyzny odbyła się przy użyciu opracowanej przez białostockich lekarzy nowatorskiej metody dostępu. Był to drugi taki zabieg, jaki wykonano dotąd w klinice. 
- Normalnie żeby otworzyć oczodół, trzeba  z boku przeciąć kącik oka, wykonać cięcie ok. 4 cm i  wyciąć obramowanie oczodołu – mówi dr Tomasz Łysoń. -  Efekty kosmetyczne takich operacji są powiedzmy umiarkowane. W wypadku tego pacjenta wykonaliśmy dojście z cięcia ok. 1,5 cm, za kącikiem oka.  Wygląda to w tej chwili jak zmarszczka. Bez zdejmowania obramowania oczodołu, odgięliśmy mięsień, wprowadziliśmy endoskop, przy jego pomocy usunęliśmy fragment kostny, przy okazji usuwając tkwiący tam jeden odłamek kuli,  i mogliśmy zaglądać do oczodołu, bez rozległego uszkadzania różnych jego struktur   Tego typu zabiegów nikt dotąd nie wykonywał , to jest nasz autorski pomysł. 
Po dojściu do oczodołu najtrudniejsze okazało się znalezienie tkwiącego tam odłamka. 
- Oczodół to „ocean tłuszczu” – mówi dr Tomasz Łysoń.  - Po nacięciu osłonki, która trzyma struktury oczodołu, ten tłuszcz „kipi”, wychodzi na zewnątrz. Zabiegi oczodołów są jednymi z najtrudniejszych w neurochirurgii, a z użyciem endoskopu jeszcze trudniejsze.  Znajduje się tu wiele wrażliwych struktur, są tu mięśnie, które poruszają gałka oczną, sporo naczyń. A ten odłamek znajdował się przy samym nerwie wzrokowym.
Samo szukanie odłamka, „utopionego” w tkance wypełniającej oczodół, mimo użycia neuronawigacji,  trwało kilka godzin. 
- W pewnym momencie już poddaliśmy się, doszliśmy do wniosku, że go nie znajdziemy. Ale aby sprawdzić, gdzie dokładnie jesteśmy, założyliśmy metalowy znacznik i zwieźliśmy pacjenta jeszcze na tomografię. Okazało się, że jesteśmy 2 mm od tego miejsca, gdzie znajduje się pocisk . Po tomografii śródoperacyjnej wiedzieliśmy już, w którym kierunku się poruszać. I odnalezienie odłamka  trwało tylko godzinę. 
Lekarze usunęli ciało obce bez naruszania ważnych struktur, uratowali gałkę oczną mężczyzny. 
-Pacjent miał podwyższone parametry zapalne, gdyby odłamek nadal tam tkwił, mogłoby się skończyć ropowicą oczodołu, co z kolei mogłoby doprowadzić do zapalenia opon,  a to mogłoby skończyć się sepsą czy zgonem – mówi lekarz. - Takie ciało obce w oczodole zawsze daje ryzyko dużego stanu zapalnego. Bywa też że dookoła takiego ciała obcego buduje się tkanka włóknista i tworzy się guz, który zaburza funkcje oka, ogranicza jego ruchomość, powoduje wytrzeszcz, bóle i  trzeba go  usunąć. 
W klinice był kiedyś pacjent z guzem oczodołu, który okazał się otorbioną drzazgą. Po usunięciu guza, wrócił do zdrowia.
- Przy tego typu operacjach bardzo ważna jest współpraca z okulistami, dokładna diagnostyka okulistyczna – zaznacza dr Łysoń. - My możemy pochwalić się bardzo dobrą współpracą z okulistami.  Zawsze endoskopowo operujemy we dwóch, z dr Sieśkiewiczem. Bez laryngologa tego typu zabiegi nie miałyby racji bytu. Każda z tych operacji to dzieło sztuki,  jest niepowtarzalna.
Lekarze trzy opracowane ostatnio  przez siebie nowatorskie metody dojścia do oczodołu opisali w międzynarodowych  czasopismach neurochirurgicznych i okulistycznych.  
 

Nowatorska operacja w Klinice Neurochirurgii USK w Białymstoku.

 

Białostockim lekarzom udało się endoskopowo usunąć odłamek kuli śrutowej, jaki utkwił w oczodole  postrzelonego mężczyzny. Nowatorska operacja trwała kilka godzin. Tego zabiegu nie chciał się podjąć nikt inny w Polsce. Postrzelony 34-latek to mieszkaniec Ukrainy, który został ranny w prawe oko miesiąc temu, podczas starć na kijowskim Majdanie. Był leczony w dwóch warszawskich szpitalach i nie zgodził się na usunięcie gałki ocznej wraz z odłamkami, które utkwiły pomiędzy okiem, a mózgiem. Dzięki białostockim lekarzom, udało się zachować tę uszkodzoną gałkę oczną. 

Dr Tomasz Łysoń z Kliniki Neurochirurgii i dr Andrzej Sieśkiewicz z Kliniki Otolaryngologii od lat wspólnie wykonują endoskopowe zabiegi w obrębie głowy, w tym oczodołu. 

- Robimy różnego typu operacje endoskopowe, nieraz unikalne w skali światowej – mówi dr Tomasz Łysoń. - Większość zabiegów wykonywana jest przez nos. Wyjmowaliśmy już różne ciała obce z oczodołu, dlatego, gdy krajowy konsultant ds. okulistyki, prof. Szaflik, zapytał, czy podejmiemy się i tego zabiegu, zgodziliśmy się.

Operacja postrzelonego mężczyzny odbyła się przy użyciu opracowanej przez białostockich lekarzy nowatorskiej metody dostępu. Był to drugi taki zabieg, jaki wykonano dotąd w klinice. 

- Normalnie żeby otworzyć oczodół, trzeba  z boku przeciąć kącik oka, wykonać cięcie ok. 4 cm i  wyciąć obramowanie oczodołu – mówi dr Tomasz Łysoń. -  Efekty kosmetyczne takich operacji są powiedzmy umiarkowane. W wypadku tego pacjenta wykonaliśmy dojście z cięcia ok. 1,5 cm, za kącikiem oka.  Wygląda to w tej chwili jak zmarszczka. Bez zdejmowania obramowania oczodołu, odgięliśmy mięsień, wprowadziliśmy endoskop, przy jego pomocy usunęliśmy fragment kostny, przy okazji usuwając tkwiący tam jeden odłamek kuli,  i mogliśmy zaglądać do oczodołu, bez rozległego uszkadzania różnych jego struktur.

   Tego typu zabiegów nikt dotąd nie wykonywał , to jest nasz autorski pomysł. Po dojściu do oczodołu najtrudniejsze okazało się znalezienie tkwiącego tam odłamka. 

- Oczodół to „ocean tłuszczu” – mówi dr Tomasz Łysoń.  

- Po nacięciu osłonki, która trzyma struktury oczodołu, ten tłuszcz „kipi”, wychodzi na zewnątrz. Zabiegi oczodołów są jednymi z najtrudniejszych w neurochirurgii, a z użyciem endoskopu jeszcze trudniejsze.  Znajduje się tu wiele wrażliwych struktur, są tu mięśnie, które poruszają gałka oczną, sporo naczyń. A ten odłamek znajdował się przy samym nerwie wzrokowym.Samo szukanie odłamka, „utopionego” w tkance wypełniającej oczodół, mimo użycia neuronawigacji,  trwało kilka godzin. 

- W pewnym momencie już poddaliśmy się, doszliśmy do wniosku, że go nie znajdziemy. Ale aby sprawdzić, gdzie dokładnie jesteśmy, założyliśmy metalowy znacznik i zwieźliśmy pacjenta jeszcze na tomografię. Okazało się, że jesteśmy 2 mm od tego miejsca, gdzie znajduje się pocisk . Po tomografii śródoperacyjnej wiedzieliśmy już, w którym kierunku się poruszać. I odnalezienie odłamka  trwało tylko godzinę. Lekarze usunęli ciało obce bez naruszania ważnych struktur, uratowali gałkę oczną mężczyzny. 

- Pacjent miał podwyższone parametry zapalne, gdyby odłamek nadal tam tkwił, mogłoby się skończyć ropowicą oczodołu, co z kolei mogłoby doprowadzić do zapalenia opon,  a to mogłoby skończyć się sepsą czy zgonem – mówi lekarz. 

- Takie ciało obce w oczodole zawsze daje ryzyko dużego stanu zapalnego. Bywa też że dookoła takiego ciała obcego buduje się tkanka włóknista i tworzy się guz, który zaburza funkcje oka, ogranicza jego ruchomość, powoduje wytrzeszcz, bóle i  trzeba go  usunąć. W klinice był kiedyś pacjent z guzem oczodołu, który okazał się otorbioną drzazgą. Po usunięciu guza, wrócił do zdrowia.

- Przy tego typu operacjach bardzo ważna jest współpraca z okulistami, dokładna diagnostyka okulistyczna – zaznacza dr Łysoń. 

- My możemy pochwalić się bardzo dobrą współpracą z okulistami.  Zawsze endoskopowo operujemy we dwóch, z dr Sieśkiewiczem. Bez laryngologa tego typu zabiegi nie miałyby racji bytu. Każda z tych operacji to dzieło sztuki,  jest niepowtarzalna.Lekarze trzy opracowane ostatnio  przez siebie nowatorskie metody dojścia do oczodołu opisali w międzynarodowych  czasopismach neurochirurgicznych i okulistycznych.   

E-mail
Copyright © 2012 - 2018 Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku